Z PRAWDZIWYM ZACHWYTEM

Nam wszystko to absolutnie nie przeszkadzało. Patrzyliśmy na ekran z prawdziwym zachwytem.Więcej.Nie obawiam się porównać wrażeń z genialne­go Pancernika Potiomkina z wrażeniami wynie­sionymi z pierwszego programu -telewizyjnego, choć przecież łatwo można go było odebrać jedy­nie jako parodię. Mogę zaręczyć, że myśmy go tak nie odbierali. W grę wchodziło tu bowiem do­znanie danego nam w owej chwili nowego ro­dzaju autentyzmu. To było przeżycie, ja­kiego dostarcza sztuka. Przy słowie „sztuka” będę się upierał. Jednakże aby to wyjaśnić, przyjdzie nam odbyć jeszcze jedną podróż w czasie.

Mam na imię Henryk, a Ty znalazłeś się na tym blogu, prawdopodobnie, ponieważ szukałeś czegoś związanego ściśle z techniką. Jeśli tak to dobrze trafiłeś, jest to miejsce idealne dla Ciebie!