TRADYCYJNE ODWIEDZANIE

Tra­dycyjnie odwiedzam ich raz lub dwa razy w roku. Od tamtej pory nic się nie zmieniło. Gospodarze są tak samo gościnni jak zawsze. Ta sama kolek­cja płyt z Szalapinem. Jak dawniej podają do her­baty na podwieczorek cytrynowe wafle i gala­retkę owocową. I jak dawniej matka po cichutku tłumaczy swej roztargnionej córce (wówczas stu­dentce, dziś naukowcowi), dlaczego nie należy kłaść książki na telewizorze… I telewizor jest ten sam,. z dużą wypukłą soczewką przed ekranem, nasz stary znajomy — do tej pory go nie zmie­nili, wręcz twierdzą, że żal byłoby się z nim roz­stać, bo to wyjątkowy egzemplarz.

Mam na imię Henryk, a Ty znalazłeś się na tym blogu, prawdopodobnie, ponieważ szukałeś czegoś związanego ściśle z techniką. Jeśli tak to dobrze trafiłeś, jest to miejsce idealne dla Ciebie!