PRZEKRĘCIWSZY TAŚMĘ

Wyobrażenie sobie, że Jefimow przekręciwszy taśmę wyświetliłby film jeszcze raz, było niemo­żliwością, niepodobieństwem, wręcz bluźnier- stwem. W łopoczącej czerwonej banderze Po- tiomkina było coś z cudu, a cuda zdarzają się tylko raz… Innymi słowy, było nam dane (jak dziś to rozumiem) przeżycie jedynego, niepowta­rzalnego widowiska, co z kolei bliższe jest raczej telewizji niż kinu.Dosłownie kilka dni temu, siedząc przed swym telewizorem, oglądałem znów któryś raz z rzędu genialny film Eisensteina. Znowu przyszedł do mnie, do mego pokoju. I znowu zostałem z nim sam na sam.To co kiedyś burzyło powszedniość, samo stało się powszedniością.

Mam na imię Henryk, a Ty znalazłeś się na tym blogu, prawdopodobnie, ponieważ szukałeś czegoś związanego ściśle z techniką. Jeśli tak to dobrze trafiłeś, jest to miejsce idealne dla Ciebie!